Emocje na parkiecie i nie mniejsze na trybunach, fantastyczne gole po zespołowych akcjach, ale i błędach bramkarzy. Łzy radości jednych i rozpaczy drugich. W dwudniowym turnieju Watra Cup, który w weekend odbył się w hali w Zawoi, było wszystko to, co składa się na definicję słowa piłka nożna.
Po sobotnich spotkaniach połowa turniejowych drużyn wiedziała, że w drugim dniu zawodów będzie walczyła albo o czołowe lokaty (1-8), albo o „miejsca pocieszenia (9-14). – Chłopaki trochę podłamali się brakiem awansu do mocniejszej grupy – powiedział trener zawodników Halniaka Maków Podhalański, Paweł Krzeszowiak. – Mówiłem zawodnikom, że dzisiaj wszyscy startujemy z poziomu zero, to co było wczoraj, nie jest istotne. Po cichu liczyłem, że jesteśmy w stanie dotrzeć do finału – przyznał Marek Hodana, trener Jordana Jordanów. Jak widać, opiekun drużyny z Jordanowa, w swoich dywagacjach się nie pomylił.
Rok temu w finale Watra Cup zagrał zespół Watry Zawoja. Tym razem podopieczni Łukasza Stopki musieli zadowolić się siódmym miejscem. – Przełomowy był dla nas mecz ze Szczakowianką II Jaworzno, który przegraliśmy 3:1. Dwóch zawodników, w tym podstawowy bramkarz, otrzymało w nich czerwone kartki i musieli nie dość, że opuścić boisko, to jeszcze nie mogli zagrać w kolejnym spotkaniu (przegranym z Jordanem Jordanów 5:4 – przyp. red.). Kara była zasłużona. Pamiętajmy, że w piłce nie tylko chodzi o wynik sportowy, ale też o wychowywanie młodzieży – słusznie zauważył Stopka.
Każdy trener bez wyjątku po zakończeniu danego spotkania spoglądał na wywieszoną w holu rozpiskę meczów i analizował. – Jeszcze jedna wygrana i walczymy o mistrzostwo. A kiedy zremisujemy to możemy walczyć nawet tylko o piąte miejsce – brzmiała analiza na szybko przez jednego z trenerów sytuacji w jednej z grup.
Turniej w Zawoi wygrał zespół Prądnika Sułoszowa. To był debiut drużyny z powiatu olkuskiego w turnieju. – Cieszę się z zaproszenia, bo dwudniowe zawody nie zdarzają się często. Do tego poziom turnieju był bardzo wysoki i można było zmierzyć się z ciekawymi, prezentujący wysoki poziom, zespołami. W Zawoi występowało aż czternaście zespołów, więc tym bardziej mamy powody do zadowolenia, że to Prądnik okazał się najlepszą z nich – powiedział trener Prądnika, Marcin Górka.
Warto dodać, że drużyna Prądnika zameldowała się w Zawoi już w piątek i odbyła trening w hali. – Rodzice zawodników dołożyli trochę pieniążków i mogliśmy nocować w Zawoi. Jak widać, opłaciło się bo wygraliśmy. Jesteśmy mega zadowoleni – podsumował Górka.
W finale Prądnik wygrał z Jordanem Jordanów 3:1. Dzień wcześniej los skojarzył obie drużyny także w grupie A. Tam również lepszy był Prądnik, który zwyciężył 4:2. – Finał rządzi się swoimi prawami. Widziałem wcześniej, że Jordan gra praktycznie tą samą czwórką w polu, my z kolei stosowaliśmy większą rotację. Sądzę, że miało to przełożenie na ostateczny wynik – przyznał Górka.
Po zakończeniu turnieju drużyny nagradzali wicestarosta suski Zbigniew Hutniczak i wójt gminy Zawoja Marcin Pająk.
Zobacz także: Piłkarskie święto w Zawoi / Watra Cup dla Prądnika / www.sucha24.pl
Zobacz także: Piłkarskie emocje pod Babią Górą / www.beskidzka24.pl
Zobacz także: Finał Watra Cup 2016 ze zwycięstwem Prądnika / www.powiatsuski24.pl
[pix_gal id=610]
[pix_gal id=611]
[pix_gal id=612]
[pix_gal id=613]
[pix_gal id=614]




