Kto dogonił lisa na Hubertusie?

XI Powiatowy Hubertus, który w sobotę 27. października odbył się w Białce, miał dodatkowe utrudnienie dla wszystkich uczestników. Nikt jednak z powodu pogody nie zamierzał stosować taryfy ulgowej, bo wygrana w tych zawodach to prestiż co najmniej na cały rok, a może i dłużej.

Przed zawodami nastąpiło błogosławieństwo jeźdźców, koni i myśliwych przed Kościołem Parafialnym w Białce. I było ono bardzo potrzebne, bo uczestnicy za wszelką cenę dążyli do wygrania zawodów, najpierw w crossie o Puchar Burmistrza Makowa Podhalańskiego, a następnie w tradycyjnej gonitwie za lisem.

– Dziękujemy Starostwu Powiatowemu za wsparcie organizacyjne imprezy – jeszcze przed startem mówiła Anna Piergies. Na zawodach, nie pierwszy raz, był obecny wicestarosta suski Jan Woźny, który przed ich rozpoczęciem  życzył powodzenia wszystkim startującym.

Zawodników i zawodniczki do boju zagrzewały także członkinie Koła Gospodyń Wiejskich w Białce, które śpiewem nie tylko umilały przebieg rywalizacji, ale nierzadko powodowały, że do śpiewów włączali się także widzowie. Także najmłodsi obserwatorzy zawodów mogli znaleźć coś dla siebie i wziąć udział w konkursach organizowanych przez pracowników Babiogórskiego Parku Narodowego.

Tegoroczny Hubertus miał charakter międzynarodowy, bo wystąpił reprezentant Węgier. Co prawda pomylił w trakcie zawodów kolejność pokonywania przeszkód, ale i tak zebrał burzę oklasków za samo przejechanie trasy w crossie. W zawodach wystąpiło osiemnastu zawodników, a najszybciej trasę z czasem 1 min. 43 s. pokonał Zygmunt Ogiegło (Stajnia „Gródki” Woźniki). Zaledwie o jedną sekundę okazał się lepszy od Andrzeja Kowalczyka (III Pułk Strzelców Konnych Toporzysko). Na trzecim miejscu zawody ukończył Dominik Lorek (Makowska Góra).

Zanim nastąpił punkt kulminacyjny całej imprezy, czyli gonitwa za lisem, widzowie byli świadkami efektownego pokazu kawalerii III Pułku Strzelców Konnych w Toporzysko.

Gonitwa za lisem nie zawiodła oczekiwań. W tym roku, zgodnie z przyjętym zwyczajem lisem był ubiegłoroczny zwycięzca gonitwy – Witold Piergies (Ośrodek Górskiej Turystyki Jeździeckiej „Dyzma”). Gonitwa długo nie przynosiła zwycięzcy, bo kiedy już robiło się „gorąco”, „lis” zgodnie z regulaminem trzy razy mógł schować się w dziupli, czyli zabawa zaczynała się od nowa.

Ostatecznie lisa złapał Dominik Lorek, któremu po zakończeniu imprezy pamiątkową statuetkę wręczył wicestarosta suski, Jan Woźny. Nagrody otrzymali także uczestnicy zawodów jeździeckich w crossie, które wicestarosta wręczał razem z Burmistrzem Makowa Podhalańskiego, Pawłem Salą.

GALERIA ZDJĘĆ:

[pix_gal id=5]

Skip to content